Herosi deathcore’a z Lorna Shore mkną ku gwiazdom – robią się coraz więksi, a ich muzyka coraz lepsza i potężniejsza. Tego wyjątkowego wieczoru 27 stycznia w stołecznym Torwarze zniszczenia razem z nimi dokonają Whitechapel, Shadow of Intent i Humanity’s Last Breath.
Lorna Shore
Są wściekle oryginalni, polaryzują słuchaczy i mają imponującą bazę wiernych fanów. Techniczno-symfoniczny deathcore Lorna Shore już teraz zapisał się w historii współczesnej ekstremy, a to nie wszystko, co mają do powiedzenia. We Wrocławiu poturbują was bez granic.
Leonard Cohen, R.E.M., Korn czy Dream Theater – to tylko część artystów, którzy występowali w legendarnej hali Torwar. Lorna Shore już za chwilę dołączy do tego zaszczytnego grona. Nie ma bardziej ambitnego i autentycznego w rajdzie po sławę zespołu na scenie deathcore’owej. Grupa przyjedzie do nas w ramach promocji krążka „I Feel the Everblack Festering in Me”.
Whitechapel
W dniu warszawskiego koncertu Whitechapel będą o krok od dwudziestolecia kariery. Skład z Knoxville zawsze grał na własnych zasadach, operując i deathcore’ową mielonką, i odkrywając nową twarz, poszukując siebie w terytoriach bardziej progresywnych. Najnowszy album grupy to „Hymns in Dissonance”.
Są jednym z bardziej utytułowanych deathcore’owych składów, ale ich macki sięgają dalej. Na przestrzeni lat Whitechapel próbowali wielu rzeczy – od ogłuszania słuchaczy breakdownami aż po altmetalowe, melodyjne i progresywne eksperymenty.
Shadow of Intent
Breakdowny, elementy symfoniczne, jazda na najwyższych obrotach, ale także melodie i misternie splecione aranżacje – Shadow of Intent to bestia o wielu wcieleniach. Deathcore tej grupy to suma przeróżnych aspiracji i inspiracji, o czym przekonamy się na żywo.
Shadow of Intent wiedzą, że współczesny metal to ciągłe przecinanie się odmiennych światów. Ich muzyka jest sumą fascynacji metalem symfonicznym, deathcore’em, death metalem i nie tylko. Ta mieszanka dosłownie powala.
Humanity’s Last Breath
Szwedzcy zawodnicy z Humanity’s Last Breath poszukują idealnie pomiędzy poszatkowanymi rytmami djentu a deathcore’owym tłuczeniem słuchacza na tysiąc sposób. W każdej konfiguracji wypadają zawodowo.
Z deathcore’a biorą nieskrępowaną brutalność, a z djentu robotyczną precyzję. Po połączeniu tych substancji Humanity’s Last Breath są wręcz niepowstrzymanym monstrum.

































