DSH zaprasza na wystawę zdjęć fotoreporterki i fotoreporterów prestiżowej agencji Magnum, takich jak: Sabiha Çimen, Abbas, Antoine d’Agata, Rafał Milach, Paolo Pellegrin, Moises Saman i Jérôme Sessini. Kuratorkami wystawy zatytułowanej „STRATY ZAMIERZONE” są Katarzyna Puchalska (DSH) i Beata Łyżwa-Sokół (DSH), a współkuratorką Irene Lombardo (Magnum Photos). Autorkami projektu graficznego wystawy i identyfikacji wizualnej są Barbara Sługocka i Julia Wróblewska (Lotne Studio).
półdzielnię Magnum Photos założyło w 1947 roku pięciu fotografów: Robert Capa, Henri Cartier-Bresson, David „Chim” Seymour, George Rodger i William Vandivert, którzy rozgłos zdobyli m.in. dzięki relacjonowaniu konfliktów zbrojnych. W ciągu kilkudziesięciu lat działalności Magnum Photos stała się prestiżową agencją fotograficzną, której archiwa to swoista kronika historii politycznej i społecznej świata. Na przestrzeni lat zmieniała się technika wojenna, lecz tragiczne skutki wojen się nie zmieniły, a fotografowie Magnum nadal je dokumentują. Na wystawie w DSH zobaczymy wybranych z archiwum Magnum kilkanaście zdjęć takich twórców jak: Antoine d’Agata, Sabiha Çimen, Rafał Milach, Paolo Pellegrin, Moises Saman i Jérôme Sessini, które tworzą fotoreportaż z życia w czasie wojny w Ukrainie. Do tej krótkiej fotograficznej opowieści kuratorki dołączyły kilka zdjęć Abbasa z wojny w byłej Jugosławii, która się już skończyła, a zniszczone miasta – podobnie jak Warszawa sprzed 80 lat – są odbudowane i żyje się w nich od nowa.
Jesienią tę wyjątkową wystawę będzie można zobaczyć w siedzibie DSH przy ul. Karowej 20. Wernisaż odbędzie się 8 października 2025 o g. 18:00.
Otwarciu wystawy towarzyszy premiera albumu „Straty zamierzone”, który będzie do kupienia w Księgarni DSH.
Wojna w Ukrainie to atak na niepodległe państwo i konflikt, jakiego Europejczycy nie doświadczyli od lat. Toczy się na kontynencie postrzeganym jako bezpieczne i stabilne miejsce do życia. Nasze pokolenie wierzyło, że takie zbrodnie, które popełniono w byłej Jugosławii, już się w Europie nie powtórzą. Tymczasem regularna wojna trwa już trzeci rok, kilkaset kilometrów od Warszawy. Pochłonęła setki tysięcy ofiar. Nie wiadomo, jak i kiedy się skończy. Zniszczone miasta, infrastruktura, masowe groby, porwane dzieci to nie „collateral damage” – „przypadkowe straty w obszarach cywilnych spowodowane działaniami wojennymi”, tylko straty jak najbardziej zamierzone, ofiary egzekucji, ostrzałów, bombardowań, planowych uprowadzeń. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, kto w tej wojnie jest ofiarą, a kto agresorem. Czy zdjęcia mogą zmienić świat? Na pewno wnikliwie go dokumentują, są świadectwem. Podpisane nazwiskiem autora i nazwą sprawdzonej, renomowanej agencji fotograficznej dają nam pewność, że pokazują prawdę. Obecnie jedna wypowiedź światowego przywódcy potrafi „zmienić” bohatera w zbrodniarza, a zbrodniarza w bohatera. W naszych czasach historię łatwo napisać na nowo i zilustrować obrazami wykorzystującymi narzędzia sztucznej inteligencji. Fotografia reporterska, gromadzenie świadectw, publikowanie sprawdzonych informacji i faktów wyda-ją się więc ważniejsze niż kiedykolwiek. Stanowią przeciwwagę dla propagandy politycznej i fake newsów.
Zadanie było trudne – wybrać z archiwum Magnum kilkanaście zdjęć i stworzyć fotoreportaż z życia w czasie wojny w Ukrainie. Zależało nam, by było w nim jak najmniej bezpośrednich obrazów wojny, ale by te zdjęcia poruszyły, zmusiły do refleksji wszystkich, którym wojna się opatrzyła lub którzy ją racjonalizują – mówi Katarzyna Puchalska (DSH), kuratorka wystawy.
Początkowo planowałyśmy pokazanie życia w ruinach, jak na fotografiach odradzającej się po II wojnie światowej Warszawy. Trudno jednak skupić się na tym aspekcie w sytuacji, gdy wojna nadal trwa. Wielu ludzi zginęło, wielu wyjechało, wielu walczy, większość wciąż stara się żyć – jak najnormalniej w tych nienormalnych czasach – dodaje Beata Łyżwa-Sokół (DSH), kuratorka wystawy.
Irene Lombardo z Magnum Photos, współkuratorka wystawy, podkreśla, że prezentowane na wystawie prace łączy nie tylko tematyka wojenna. Łączy je także brak zgody na to, aby konsekwencje wojen rozmyły się w szum tła. Te fotografie nie uogólniają i nie estetyzują cierpienia. Upierają się przy jego doprecyzowanej naturze, która dotyka konkretnych ludzi, miejsca i szczegółów domagających się pamięci. W czasach, kiedy prawda jest coraz bardziej podatna na zniekształcenia, są one dowodami rzeczowymi. Wzięte razem, obalają tezę, że losy cywilów są tematem ubocznym. Pokazują nam, że to, co często określa się jako niezamierzone, stanowi serce tematu, o którym nie mamy prawa nigdy zapomnieć.

































